środa, 20 listopada 2013

pobudka po południu, czyli things to not be healthy.

no i zrobiłam kolejną listę. tym razem są to produkty kosmetyczne, witaminki i inne małe przyjemności, które sprawią, że moja wiecznie śpiąca osoba znów odzyska blask i chęci do życia. ahh te jesienne szarości. 

  • a więc potrzebuję olejków co by porządnie zregenerowały włosy, chyba najlepszy w tej dziedzinie jest olej rycynowy, który je wzmocni i odbuduje. nie pogardzę też olejkiem arganowym kokosowym (porostu kocham ten zapach)  
  • doedukowałam się również trochę w dziedzinie farmacji - cynk na odporność, włosy i skórę, skrzyp polny również i dużo witamin, w tym z grupy B, A, D, E, magnez i wapno
  • przy temacie włosów, moje must have to jakże dizajnerska szczotka Tangle Teezer  
  • kwas migdałowy do rozjaśnienia przebarwień (czyżbym uodporniła się na effaclar ?) 
  • jeśli substancja silnie rżąca to nie obejdzie się bez dobrego kremu nawilżająco- łagodzącego
  • tabsy na paznokcie to nie wszystko, może działanie w połączeniu z dobrą odżywką zachęci mnie do noszenia pięknych pasteli firmy Essie 
  • czy mówiłam już, że próbuję się oddetoksować ? pora na ciepłą szklankę wody z cytryną z samiutkiego rańca
  • a czy mówiłam również, że zamierzam intensywnie trenować ? powiedzmy, że zaczynam od jutra. codzienny truchcik na zgniłych, prawie grudniowych liściach. jako motywację potraktuję, strach przed zjedzeniem mnie w aplikacji Zombies Run 
Na zdrowie ! 

1 komentarz: